„Irlandia” sl. i muz. Kuba Knobloch
Gdy wiosna wszedl na poklad to mial byc piekny rejs
Odwazny mlody matros Irlandii zegnal brzeg
Pozegnal swa rodzine i postac lubej swej
Szesc pelni – tak obiecal – zobacza znowu sie
Ref.
Niech wicher gna melodie przez piekne wzgórza twe
Irlandio moja mila tu plynie moja krew
Dzis wiem, czym dla mnie jestes i wybacz prosze Cie
Twych brzegów nie opuszcze juz tu zywot skonczyc chce!
Czas jednak wielka cene wyznaczyl za ten rejs
Doswiadczyl gniewu morza, juz z zyciem zegnal sie
Wciaz jednak przed oczami mial postac pieknej Jane
Gdy stawal do boju z wiatrem, gdy widzial lodu biel
Szesc pelni przeminelo, lecz szyper zgubil kurs
Los wielka piescia morza na skaly poslal lódz
Niewielu z nich dotarlo na bezimienny lad
Na grzbietach fal ich zaniósl przyjazny morski prad
Minelo wiele nocy nim odnalezli ich
Powiedli do zbawiennych irlandzkich, zlotych wysp
Tam jednak wiesc okrutna uslyszal chlopiec ten
Przepiekna ukochana zabrala podla smierc
Pietnascie lat minelo nim ujrzal znów ten brzeg
Gdy stanal znów na ladzie zaplakal deszczem lez
Przyplacil swa miloscia ten pierwszy wielki rejs
Choc ciagle o niej myslal nie spotkal pieknej Jane.